czwartek, 03 stycznia 2019
ojej

pisałam parę razy ale zawsze kasowałam wpis.

Wiele się dzieje.

Taka młoda na ten przykład. Dostała się do najlepszego liceum w mieście i myślała że wystarczy aby odnieść sukces życiowy . A tu raptem tydzień temu dowiaduję się że jest zagrożona z 3 przedmiotów. Ale nie ... ona nie potrzebuje korków z matmy bo pani fajnie uczy i kolega jej pomoże ( wqrwiłam się bo od początku wiedząc że jest z tego głupia proponowałam korki a teraz w styczniu szukaj kogoś kto ma wolne terminy - na szczęście znalazła) Historia to w ogóle jakaś porażka bo pani się na nią uwzięła. Jak się nie uczy , nie umie , nie wie to nie jest uwzięła tylko brak wiedzy . A rosyjski ... no bo po co kontynuować niemiecki. A pani taka fajna...

W każdym razie miałam rozmowę z wychowawczynią również o problemach psychicznych młodej. Powiedziałam co ją spotkało a kobieta się wyraźnie przejęła. Chyba nawet rozmawiała z tymi nauczycielkami bo jedna z nich zmieniła nastawienie. Ale nie o to chodzi. Bo ja mam wrażenie że ona sobie wykorzystuje tę całą sytuację żeby wymuszać na ludziach takie a nie inne zachowania w stosunku do niej . Całego życia tak nie przejedzie na jednej smutnej historii. No ale na wniosek szkoły ma mieć badanie w poradni pod kątem dysfunkcji które utrudniają jej naukę.

Eks jak był w śpiączce tak jest nadal.A ja nadal oficjalnie o tym nadal nie wiem.

W listopadzie wydarzyło się też coś po czym długo nie mogłam się pozbierać a co w sumie ciągle gdzieś mi chodzi z tyłu głowy. Był wtorek wieczór a ja siedziałam nad jakimiś danymi kiedy przyszedł sms. W pierwszej chwili myślałam że to jakiś żart i nawet do siostry napisałam że mi nasz były koordynator jakieś głupoty wysyła. Ale ona dostała takiego samego. Że Tomek umarł. Tomek mój jedyny kolega jaki został po reorganizacji korpo. Jedyny na jakiego mogłam liczyć jeżeli się nie wyrabiałam a przecież coś co robiłyśmy w 2 nagle spadło na mnie a czasu rozciągać nie umiem. Facet z mojego rocznika , niepalący , nie pijący , codziennie ćwiczący, przykład zdrowia . Źle się czuł . Dzwonił do żony ( ona w Niemczech) że fatalnie się czuje. Ona że ma iść na SOR. Uznał że nie pójdzie bo rano musi dla korpo zrobić sklepy a bał się że będzie długo siedział i będzie zmęczony rano. Plan miał taki że rano odwali robotę  a potem pójdzie do lekarza. Rano martwego znalazła sąsiadka na próbę żony by weszła do mieszkania bo Tomek nie odbiera telefonu.

Koleżanka szamanka powiedziała mi że niektóre dzieci nie mogą się urodzić bo mają za mało energii życiowej. I czasem bywa tak że jedno z rodziców oddaje swoje życie by to dziecko mogło przyjść na świat. Ponad 11 lat starali się o dziecko. Urodzi się w lutym. A Magda mówi że chciałaby usiąść i się wypłakać tak porządnie po Tomku. I nie może . Bo jak tylko zacznie to młode kopie od środka tak że musi przestać.

A najbardziej przykre jest to że T. przepracował dla korpo kupę lat ... pewnie około 15. A nikt z centrali nie pofatygował się na kilka godzin by wziąć udział w pogrzebie. Tyle znaczymy. Ci którzy odeszli już z firmy mówią wprost...to korpo zabiło Tomka. Bo u nas L4 nie ma prawa bytu. Nie ma nas kto zastąpić. Nie można chorować a jak ci się zdarzy to masz weekend żeby wyzdrowieć .

Dlatego umowę którą wczoraj dostałam na razie nie podpisała. Bo jest niejasna. Bo wg niej mam zarabiać mniej niż w roku poprzednim za tę samą pracę . Zresztą i tak jest na pół roku tylko. Jeżeli moje negocjacje dojdą do skutku i wróci stara stawka to te 6 miesięcy powinno mi wystarczyć by wyjść na 0.

środa, 22 sierpnia 2018
jeżeli jest źle to dlaczego nie może być jeszcze gorzej?

Weszła wypłata z korpo... paczam paczam i w oczach mam niewiarę.

Nie zapłacili mi za wszystko bo ja nie dosłałam raportu na czas i w ogóle on był nie taki jak powinien. I powinnam się cieszyć że w ogóle coś dostałam. 

Nożesz qrwa. Ludzki pan.

Więc ja też napisałam. Że tak się traktuje tych najniżej.zwłaszcza jak cztery osoby proszą o odpowiednie pliki.

I że od końca sierpnia do połowy września mam urlop.

Więc nie robię planowania.

A do tego pozbyłam się kotów .

I padł mi ako w aucie bo zostawiłam je na światłach.

Ech... taki fajny dzień.

czwartek, 16 sierpnia 2018
po 4 miesiącach

W korpo zmiany. Myślę intensywnie czy z końcem umowy nie pożegnać się z nimi. Nawet jeżeli oznacza to że nie zrealizuję celu czyli spłacenia tego co muszę spłacić w 100%.

W domu kultury zaproponowali mi od października stałe roczne zajęcia . Za mało by się utrzymać. ech to korpo... ale tam po lipcowych zmianach jest gorzej niż źle. Zawsze mieliśmy trochę wolną rękę , jak się zdarzył błąd to nasz koordynator jakoś załatwiał , wspierał bo przecież wydawać by się mogło że od tego jest. Nowy raczej taki nie jest. Wieczne kontrole i pretensje. Ja mu powiedziałam że na zlecenie nie jestem ich niewolnikiem . Kiedy nie pracuję przy projekcie , pracuję gdzieś indziej. A on mi nawet w czasie pogrzebu zadzwonił że miałam kontrolę terenową a że coś tam zgubiłam w danych przez przypadek to za tę konkretną robotę potrącą mi 95% stawki. No i odechciało mi się pracować .

W domu za to przezajebiście fajnie mam. Bo najpierw dostałam na przechowanie kotkę. I wszystko było ok bo zwierza jakby w domu nie było , żarcia się nałożyło , R ogarnął kuwetę. Potem chłopak młodej zrobił jej niespodziankę i wziął od kogoś psa. Niby miał być ich wspólny , niby u niego w domu a wylądował u nas z tekstem że jak nie tu to w schronisku. Tatę beagla miał. I wszystko co najgorsze z tego taty odziedziczyła. A potem... niespodzianka bo kot mojej siostry ten który wypadł z 4 piętra z balkonu i przez 3 miesiące był niewiadomo gdzie się cudownym cudem odnalazł. I wylądował u mnie . Bo ona w pracy nad morzem. W chacie mam armagedon. Chomik zorientował się od razu co to będzie i był się zdechł 2 tygodnie temu.

Marzy mi się krótki wypad albo coś takie sam na sam . Nawet bez R.

sobota, 14 kwietnia 2018
karma

Karma jest suką i zawsze wraca.

Mam taki mętlik w głowie od rana. Od kiedy się dowiedziałam ...z internetu bo nikt nie raczył powiadomić.

Muszę sobie to jakoś poukładać. Udawać że nic nie wiem i zrealizować cel chociaż jest to bezcelowe bo przecież znam finał. A może powiedzieć wprost że wiem i co? Nie wiem co dalej...beznadziejna sytuacja :(

Z drugiej strony mam za swoje bo zawsze za rzeczy ważne biorę się za późno.

No ... z Czech mi odpisali że za późno... już nie mają miejsc.

poniedziałek, 12 marca 2018
obiecałam...

...sobie że będę regularnie pisywać. Głupoty piszę na FB. A tutaj ? sama nie wiem

Mam taki problem że jak mam załatwić coś dla kogoś to bez problemu.

Dziś zadzwoniłam do domu kultury i zaklepałam nam wycieczkę do Budapesztu. Mam już dosyć siedzenia w domu i odkładania na wakacje na które nigdy nie jedziemy bo zawsze coś wyskoczy. R zaczął oczywiście histeryzować że jak to meczu nie obejrzy a to najważniejsze wówczas będą ( bo to w maju). A jak mu uświadomiłam że mecz w niedzielę a my wyjeżdżamy w sobotę w nocy i wrócimy w niedzielę nad ranem to zdąży to już jak popierdzielona jakaś baba zaczął się zachowywać. To nic że całą niedzielę czytałam mu program ...on mnie w ogóle nie słucha.

Potem zadzwoniłam do kliniki żeby tego ciapatę jednego umówić na operację bo oczywiście on się boi zadzwonić i w ogóle się nie dogada itp itd. A ja od razu ustaliłam że dodatkowe badania nie zostały przekazane naszemu lekarzowi ale zrobili to dziś. Jutro mail z terminami operacji. Za pieniądze zrobisz wszystko ... taka prawda. W końcu po ponad 2 latach może wyśpię się wreszcie? Ile można wytrzymać z kimś kto pół nocy wije się z bólu ?

A do organizatora imprezy w Czechach jakoś napisać nie mogę ... z tydzień już. Bo to w mojej sprawie ... ech.

wtorek, 20 lutego 2018
tk - wyniki

Robert poszedł mi po wyniki TK głowy bo ja byłam gdzieś w świecie.

Wszystko ok.

A mnie znów dopadły bóle łba , mdłości i ogółem cały syf który mną targał w zeszłym roku. Może miała rację ta baba mówiąc że muszę odpocząć?

A do tego wszystkiego doszedł mi przedziwny ból w górnej części uda. Bardzo dziwny bo go nawet opisać nie umiem.

niedziela, 04 lutego 2018
wolne

Można by tak powiedzieć że dziś był mój jeden z dwóch wolnych dni w lutym. Ale to taka pół prawda bo jednak spędziłam kilka godzin na opracowywaniu danych. Jutro auto znów do mechanika. I kolejna kasa tam zostawiona. Mam nadzieję że do przeglądu już nic nie wyskoczy.

Idę czytać. To mi wychodzi najlepiej.

 

aaaaa drugi mój wolny dzień wypada na 28 lutego

sobota, 27 stycznia 2018
Grypsko

...mnie dopadło.

I przykro mi tylko że pocę się jak świnia i wszystko mnie boli, na oczy ledwo widzę a muszę wsiąść do auta i pojechać po zakupy bo zdrowy chłop mecz musi obejrzeć.

sobota, 20 stycznia 2018
lekarze mnie nie lubią

Myślałam że tylko mój rodzinny jak mnie ostatnio wywalił z gabinetu. Nie że tak po chamsku za szmaty i za drzwi. Tylko mu powiedziałam że mi się te tabletki kończą co mi zapisał . A on szybko policzył że powinny mi się skończyć dawno temu i był zły że nie biorę. I zapytał czy te drugie jeszcze mam ale od razu mu powiedziałam że mam ale nie będę ich brała bo mi te wychodzą od nich... skutki uboczne. To zapytał jakie a ja że mi się kamień w woreczku żółciowym od nich na świat chce wyrwać. To on mi że takie rzeczy się usuwa . A ja mu że jestem w nim tak jakoś wewnętrznie związana i nie ma mowy. I powiedział że nie ma dziś siły na mnie i mam iść.

Ale skierowanie do neurologa mi dał. Tyle że jeszcze boreliozę miałam sobie zrobić. Znaczy czy mam. Ale nie mam. Bo zrobiłam.

Okazało się że neurolog też mnie nie lubi. Opisałam objawy . A ona po co w ogóle przyszłam do niej. No dostałam skierowanie to przyszłam ,co nie? Clou tego spotkania jest takie że mam wziąć miesiąc wolnego i nic nie robić. Co prawda dała mi skierowanie na prześwietlenie głowy ale powiedziała że to bez sensu. A na koniec zapytała mnie czy liczę na to że mam raka mózgu. To jej wypaliłam że rodzinny mi powiedział że mam początki Alzhemiera. A ona mi że po objawach to tak...

No to ja zapomnę o tej wizycie a to prześwietlenie zrobię tylko dla siebie.

 

poniedziałek, 15 stycznia 2018
kalejdoskop

Koniec roku to rozmyślania co dalej z pracą w części zachodniej. Spotkanie z koordynatorem ... idą zmiany. On odchodzi, my zostajemy. Nie mamy martwić się o pracę.

Początek roku i od razu niemiła niespodzianka. Mamy kontrolę naszego zleceniodawcy. Umówmy się że z siostrą pracuję szybko bo nie trzymamy się ustalonych w regulaminie wytycznych. Opracowałyśmy swój styl zbierania danych który jest równie dokładny i efektywny tyle że szybszy.A tu zonk bo trzeba pracować wg instrukcji . Pilnowałam się ... a i tak poleciałam po swojemu.

Wyjazd integracyjny. Nie byłam . Była siostra i podjęła na nim decyzję że od 1 kwietnia oda odpada albo jest zaczepiona na bardzo mały rzep... A ja... zmieniają się zasady. Pytanie czy będzie dla mnie praca. Chciałabym ją mieć tu na miejscu. Że urządzenia na których będziemy pracować będą inteligentne i nie będzie trzeba już wysyłać raportów... pytam jak kilometrówkę będą liczyć :) mnie to 500km policzą?

Jeden wielki znak zapytania .

Młoda sobie wymyśliła szkołę w Katowicach. Ale dziś była wywiadówka i patrząc na jej oceny chyba nie mam się co martwić :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 245
Archiwum
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Porady prawne.
adopt your own virtual pet!