środa, 13 grudnia 2017
spać nie chodzę

bo mi nie po drodze.

Szykuję się na 3 dni jarmarkowania i jedne warsztaty. Wszystko muszę przygotować jutro , łącznie z wyjazdem do stolarni.

Siedzę i robię ozdoby świąteczne. Wynik kiepski - 13 gwiazd i 10 wiszących szyszek. Ale cała noc przede mną :)

poniedziałek, 11 grudnia 2017
i po

Po Nikiszowcu oczywiście który dla mnie okazał się rekordowy.  Po fatalnym początku dobry koniec.

Chociaż całą radość i atmosferę zepsuła mi A.

A swego czasu nawiedzała mnie często i dużo gadała. Gadała o sobie , swoich sukcesach, czasem drobnych kłopotach. Lubię ją i nie zazdroszczę jej niczego ale mnie te jej gadanie wykańczało psychicznie. Cóż są i takie przypadki. Gdy zamknęłam sklep A dalej mi gadała tyle że do telefonu. Godzinę a nawet półtorej. Razu pewnego popsuł mi się telefon a że nie miałam pieniędzy na naprawę to i kontaktu ze mną poza sms nie było. A ona tylko stacjonarny po komórkę tradycyjnie jej zablokowali za niezapłacone rachunki. Dzwoniła , ja nie odbierałam. Potem była praca i też nie odbierałam bo jak to. Zaczęła więc dzwonić do innych. No i zgadaliśmy się na Nikiszu że nie tylko ja jestem zmęczona po takiej rozmowie z nią.

Była na Nikiszu. Byłam, gadałam z nią . Posłuchałam o tym jak trzepie kasę i ile ma zamówień i szkoleń. A ona na koniec nazwała mnie lisem farbowanym. K i I nie wyłapały bo w sumie śmiałyśmy się z moich reniferowych uszu. Ale zastanawiam się dlaczego? Bo przestałam odbierać telefony. Na koniec powiedziała że jej sztuka się nie sprzedaje bo ona nie ma takiego jarmarcznego towaru jak my. No jak w pysk. Po mnie to zjechało ale R się przejęła bo ona ta sama branża.

Jeżeli ta znajomość się właśnie skończyła to ja odetchnęłam z ulgą . A inni mogą mi tylko zazdrościć.

czwartek, 07 grudnia 2017
stolarze

Stolarze z którymi mam do czynienia to taki dziwny gatunek ludzi.

Dzwonie do tego co struga mi stajenki . A drogę przejezdną macie? - pytam. Mamy - odpowiada. No to jadę. Oczywiście przy kościele zapomniałam jak się do niego jedzie. Dzwonię ... nie odbiera.Wybieram tę gorszą czyli prawą ( niezamierzone skojarzenie hehe)Nie lubię tutejszych dróg bo one są takie tylko na jedno auto i ciągle pod górę. O ile u mnie śnieg stopniał to tu 24 km od domu nawalone ... leży na poboczu i na drodze i on mi mówi że droga spoko. Nie było jak zawrócić. Zresztą zawracam u stolarzowego sąsiada na podwórku bo inaczej nie da rady.

Potem poleciałam do takiego co mi wycina takie różne rzeczy na laserze. Tydzień temu powiedziałam mu co chcę i w jakich ilościach i co? Oczywiście nie ma :) ale na jutro na 9 rano mi zrobi. A gdzie ja to sobie skleję? To już mój problem.

A potem jeszcze po łubowe pudełka. Zawsze odbierałam je gdzieś w trasie od pani stolarzowej ale kazała mi jechać na chatę swoją. Męża nie było. Ja do niej telefon, ona do męża , mąż do pracownika. I tak cały czas.A że chciałam towaru trochę więcej to jeszcze zwiedziłam stodołę ... Trzeba do niej podjechać autem... jakieś 100 metrów ... ale mają tam tyle dech fajnych że chyba pomyślę nad włamem .

A teraz już tylko się pakuję i pakuję bo jutro zaczyna się Jarmark na Nikiszu i jak nie tam to już nigdzie :)

A R ma łapkę na temblaku i dupa mi pomoże.

środa, 06 grudnia 2017
niespanie

Albo spanie takie mało - mało. Bo ja się do świąt szykuję i te moje Rękodzieła uprawiam. Szkoda tylko że z tego można się utrzymać tylko kilka miesięcy w roku.

Poszłam spać o 5:30 a wstałam o 9. W międzyczasie słyszałam jak R. klął pod nosem że nawet kanapki się nie da zrobić bo wszędzie moje pierdoły leżą i stoją. No ale co ja poradzę ... wie że firmę odwiesiłam i złodziejom na składki muszę uzbierać.

I dziecku na laptopa bo mam dość tego że mi tu ciągle podsiada a potem wszystko muli.

W tym roku na święta do moich rodziców jedziemy.

Psa uśpiliśmy więc w końcu można. Nie ma się co dziwić bo piesio stary był ( za pół roku miałby 18tkę ) robił pod siebie i jedyneczkę i dwójeczkę . Nawet wyjście do kina mogło skończyć się niespodzianką która zaczynała się w kuchni a kończyła w salonie. Ślepek był i głuszek. I jeszcze udar a na koniec padaczka. I komu takiego piesia podrzucić na 3 dni?

Poznałam przez jedną z grup na FB taką Zuzę. Nie miałam gdzie stać w pierwszy weekend a cholerny zus już nalicza. Pojechałam do Wielkopolski i to było dobre. Umówiłam się z nią że na 3 dni przed wigilią też stanę. W galerii, więc nie wieje i nie leje a ludzie i tak chodzą. Tylko teraz te moje dzieci biedne muszą w pociąg wsiąść i dojechać do mnie. A ja trzymać kciuki żeby mi zostało mało towaru bo ich nie wsadzę w auto :)

piątek, 10 listopada 2017
sprytny sposób

Dziś moje stowarzyszenie miało walne zebranie.

Obecna prezes miała nas dość i nie chciała być ponownie wybrana.

Panie są raczej takie 55+ więc postanowiły postawić na młodość. Czyli mnie i koleżankę.

Sprytnie wpisałam nas w komisję skrutacyjną i ominął nas wybór.

Ja nie chciałam bo mam inne zobowiązania które wykluczają mój udział jeżeli tylko będę członkiem zarządu jakiejkolwiek organizacji. Koleżanka też nie mogła bo mąż jej nie pozwolił. Poważnie ... nie pozwolił.

wtorek, 07 listopada 2017
trochę się zmieniło ...

Młoda nieco się uspokoiła. No tak myślałam do dziś bo przylazła z pytaniem czy pedagog już do mnie dzwoniła. I czy ona bierze tabletki te wyciszające ją. No nie bierze.

Ale zapisała się do harcerstwa i widzę jak dobrze takie towarzystwo na nią wpływa. Łazi na akcje , cały czas jest naładowana pozytywnie. Zdarzają jej się gorsze dni. Wiem że powinnyśmy wrócić na terapię ale ...

... moja praca nie bardzo na to pozwala.

Bo tak się zdarzyło że do Poznania nadal sobie jeżdżę ale udało mi się nawiązać kontakt z drugą firmą dla której pracowałam w Wlkp. I pracuję dla nich owszem ale w Krakowie. I w końcu po raz pierwszy od bardzo dawna śpię spokojniej bo wiem że zawsze jakaś złotówka na konto wpłynie.

Alimentów nie dostaję i wiem że powinnam się wziąć za tę sprawę ale zwyczajnie nie mam siły. Przeraża mnie wypisywanie jakiś papierków , wysyłanie tego do sądów. Ale z drugiej strony przekonuję sama siebie że ta kasa z FA zaspokoiłaby rosnące potrzeby młodej ( umundurowanie, wyjazdy, obozy, a jeszcze ostatnia klasa gimnazjum więc jakieś wycieczki , bale i inne pierdy)

A tak ogółem szykuję się na święta. Odwieszam firmę :) na cały miesiąc :))

piątek, 28 kwietnia 2017
Ile to są koszty postępowania uczestniczki

To jest wieszak na ubrania do nowej kancelarii.

Dosłownie .

Leje nieprzerwanie od 48h ... a ja się muszę zapakować na majówkę. Pracującą majówkę dodajmy bo przecież na wieszak muszę zarobić :)

wtorek, 25 kwietnia 2017
Prawie koniec

Wlazłam na salę rozpraw numer 309.

Po chwili z niej wylazłam.

Potem znów wlazłam i dowiedziałam się że sąd bardzo wnikliwie przyjrzał się mojemu rodzicielstwu mając na to pierdylion opinii ( ale nie od pani biegłej hehe ) i nie ma żadnych podstaw do ograniczania mi czegokolwiek.

Do widzenia pani , bye , adios ... tylko pani jeszcze koszty sądowe poniesie i już będzie koniec.

Nie wiem tylko jakie koszty... ale z tym chyba sobie poradzę.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017
dzwony biją

Siedzę sobie w zaciszu pokojowym. Tylko szum laptopa. Wróciłam kilka godzin temu z Poznania i próbuję dojść do siebie bo przecież nie ma czasu na odpoczynek.

Z domu do kościoła idzie się pewnie z 15 minut. Dokładnie nie wiem bo nie chodzę ale do baru jest podobnie a tam zaglądam od czasu do czasu.

Kościół stoi wyżej więc i słychać wszystko.

A dziś słychać dzwony.

W środku kościoła zapewne biała trumna przykryta kwiatami. Tłumy ludzi . Cała nasza wiejska szkoła.I każdy kto mógł przyjść. W końcu cała wieś się angażowała. Pewnie się nie zmieścili.Pewnie stoją przed kościołem. Dobrze że nie pada.

A wiesz mamo - powiedziała młoda przy obiedzie - że jej klasa myślała że to gra. Że ona z biednego domu i postanowili przekupić jakiegoś lekarza żeby dał im oświadczenie że ona jest chora i w ten sposób mieli sobie kupę kasy nazbierać. A jak na protezę nogi zbierali to że na wakacje chcieli jechać...

Mnie zabrakło słów.

 

 

wtorek, 11 kwietnia 2017
czekam

Opinii od biegłej nie ma i nie ma ... może ona jakaś niesłowna jest ... albo nie wie co napisać.

Udało mi się za to dopaść psychologa na terapię indywidualną dla młodej. Taki chichot losu. Bo terapia byłaby finansowana ze środków unijnych. Super. Młodą wpisał na listę bo chętnych jest sporo - mniej super. Czas oczekiwania ok 3 miesięcy. Ale może warto bo facet pracuje tylko z młodzieżą ... Potrzebuję zgodę ojca na podjęcie przez małoletnią terapii ... Albo sądowny papierek o ograniczeniu lub odebraniu praw.

Muszę poszukać czegoś dzięki czemu odzyskuję wiarę w siebie i co powoduje że chce mi się działać.

Zawsze największą przyjemność sprawiało mi pomoc innym czy to finansowa czy mentalna... Zaczynam od małych gestów. Ale... nie chcę się z tym obnosić więc robię to poza moim miejscem. Za to słyszę że każdy pomógł tu na miejscu tylko nie ja ... Pomogłam ... na tyle na ile mogłam ale w sposób taki że tylko jedna osoba o tym wie.

I mam autograf Piotra Żyły :) w podziękowaniu za pomoc :) he he he

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 244
Archiwum
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Porady prawne.
adopt your own virtual pet!